Bedazzled nails: manicure, który znowu chce błyszczeć

Przez ostatnie sezony manicure miał być przede wszystkim clean. Soap nails, glazed nails, minimalistyczny french, naturalna płytka - im bardziej subtelnie, tym lepiej. Ale trochę nam się znudziło bycie grzecznymi.

Teraz paznokcie chcą błyszczeć, odbijać światło i przyciągać uwagę. Bedazzled nails to jeden z najmocniejszych przykładów zwrotu w stronę maksymalizmu - kryształki, cyrkonie, perełki i trójwymiarowe ozdoby wracają do manicure i tym razem nie trzeba ich przepraszać za to, że są widoczne.

Trend pojawił się już u gwiazd takich jak Kylie Jenner, Dua Lipa czy Sabrina Carpenter, każda w trochę innej wersji: od kolorowych kwiatów z kryształków po bardziej subtelne kompozycje osadzone na błyszczącej bazie. I właśnie o to chodzi. Im więcej błysku, tym lepiej.

Girly manicure is back

Bedazzled nails mają w sobie coś, czego przez ostatnie lata brakowało w manicure: czystą przyjemność z ozdabiania.

Nie muszą być praktyczne. Nie muszą być minimalistyczne. Nie muszą pasować do idei "quiet luxury". Mogą być trochę przesadzone. Trochę słodkie. Trochę błyszczące. Trochę extra. I właśnie dlatego są tak fajne.

Kryształki możesz potraktować jak biżuterię - układać je w kwiaty, gwiazdki, serduszka, pojedyncze punkty albo większe kompozycje. Możesz ozdobić jeden paznokieć albo zrobić z całej dłoni małą kolekcję biżuterii. Tutaj naprawdę nie ma jednej właściwej odpowiedzi.

Od clean girl do glam girl

To chyba najciekawsza część tego trendu. Po kilku sezonach, w których manicure miał wyglądać tak naturalnie, jakbyśmy prawie nic z nim nie robiły, wahadło odbiło w drugą stronę. I nie chodzi nawet o całkowite porzucenie minimalizmu.

Możesz zostawić nude'ową bazę. Możesz zrobić klasyczny french. Możesz postawić na naturalny kształt. A potem powiedzieć: "Dobrze. A teraz dodajmy do tego kryształki." To właśnie kontrast sprawia, że bedazzled nails wyglądają współcześnie.

Błysk zaczyna się od bazy

Przy tak dekoracyjnym manicure łatwo skupić się wyłącznie na tym, co pojawi się na wierzchu. Tymczasem baza może być równie ważną częścią całej stylizacji.

Dobrym punktem wyjścia jest żel budujący w butelce w jednym z kolorowych odcieni - szczególnie jeśli chcesz, żeby pod kryształkami nadal było coś, co przyciąga uwagę. Możesz postawić na delikatny odcień, który tylko podkreśli biżuteryjne zdobienia, albo wybrać coś bardziej wyrazistego, np. top z drobinkami, i potraktować bazę jako pełnoprawną część stylizacji.

A teraz możesz przesadzić - cztery warianty bedazzled nails

  • Subtelnie - nude + kilka drobnych kryształków. Dla tych, które chcą wejść w trend, ale jeszcze nie są gotowe na pełne "more is more".

  • Girly - różowa baza + kolorowe kamienie + kwiatowe lub serduszkowe elementy. Trochę słodko. Trochę Y2K. Bardzo girly.

  • Glam - błyszcząca baza + większe kryształki + metaliczne detale. Tu już nie udajemy, że chodzi o minimalizm.

  • Full bedazzled - kryształki wszędzie. Bo czasami naprawdę więcej znaczy więcej.

Mała zmiana, duży efekt

Clean girl miała swój moment. Przez ostatnie sezony to ona dyktowała zasady - subtelność, naturalność, wrażenie, że manicure "sam się zrobił". I było w tym coś dobrego: spokój, minimalizm, brak presji, żeby paznokcie krzyczały o uwagę.

Ale teraz czas na trochę więcej. Bo manicure nie zawsze musi być subtelny. Czasami ma po prostu sprawić, że kiedy poruszysz dłonią, wszyscy zauważą błysk - i dokładnie o to chodzi. Kryształki, cyrkonie, trójwymiarowe zdobienia wracają nie po to, żeby zastąpić minimalizm na stałe, ale żeby przypomnieć, że manicure może być też formą zabawy, a nie tylko estetycznym obowiązkiem.

Nie musisz wybierać jednej strony na zawsze. Możesz mieć tydzień clean girl i tydzień pełnego blasku - i to jest chyba najlepsza część tego trendu: pozwala traktować paznokcie jak coś, czym naprawdę można się bawić, a nie jak kolejny element, który musi wyglądać "poprawnie".

Nasz tip

"Przy bedazzled nails warto najpierw zdecydować, gdzie ma zatrzymywać się światło. Kiedy masz już ten jeden mocny punkt, reszta kompozycji może być dużo bardziej spontaniczna."

- Karolina Wiatr, Instruktorka Master Team SPN Nails

Clean girl miała swój moment. Przez ostatnie sezony to ona dyktowała zasady - subtelność, naturalność, wrażenie, że manicure "sam się zrobił". I było w tym coś dobrego: spokój, minimalizm, brak presji, żeby paznokcie krzyczały o uwagę.

Ale teraz czas na trochę więcej. Bo manicure nie zawsze musi być subtelny. Czasami ma po prostu sprawić, że kiedy poruszysz dłonią, wszyscy zauważą błysk - i dokładnie o to chodzi. Kryształki, cyrkonie, trójwymiarowe zdobienia wracają nie po to, żeby zastąpić minimalizm na stałe, ale żeby przypomnieć, że manicure może być też formą zabawy, a nie tylko estetycznym obowiązkiem.

Nie musisz wybierać jednej strony na zawsze. Możesz mieć tydzień clean girl i tydzień pełnego blasku - i to jest chyba najlepsza część tego trendu: pozwala traktować paznokcie jak coś, czym naprawdę można się bawić, a nie jak kolejny element, który musi wyglądać "poprawnie".

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.
Produkt dodany do ulubionych